CHAMPIONS 20 TIMES

QUIZ

Pamiętasz sezon 1998/1999, w którym to Manchester United nie miał sobie równych i zdobył słynną... ROZWIĄŻ QUIZ

+ +6 - Luke Shaw: "Wciąż czuję ból"

Wywiady Wazza @29.08.2016, 20:09 | Przeczytano 4103 razy

Luke Shaw: "Wciąż czuję ból"

Wrócił, choć łatwo nie było. Ból, łzy, szpital, chodzenie o kulach, próba powrotu. Luke Shaw jeszcze przed weekendowym, wyszarpanym zwycięstwem z Hull City, udzielił obszernego wywiadu w The Guardian. Pierwszy raz od feralnego września 2015 roku, odważył się opowiedzieć na łamach prasy o minionych miesiącach.

15.09.2015 roku, 20:59. Manchester United po roku banicji wraca na salony i w pierwszym meczu grupowych rozgrywek Ligi Mistrzów rywalem Diabłów jest PSV Eindhoven. Przed meczem wiele mówiło się o powrocie do domu cudownego dziecka holenderskiej piłki - Memphisa Depaya, który u progu sezonu miał wszelkie atrybuty i pochwały od legend United, by wejść w buty byłych, słynnych "siódemek" klubu z Old Trafford. Mimo, że skrzydłowy strzelił tego dnia gola, nikt po spotkaniu nie mówił o wyczynie Holendra. Wszystkie oczy i uszy były skupione na doniesieniach z szatni United, a później ze szpitala. 

Pisząc relację ze spotkania PSV - Man Utd, już nawet bez czekania na powtórki telewizyjne wiadomo było, że starcie Shawa z Héctorem Moreno przyniesie hiobowe wieści. Jeszcze w Holandii Shaw przeszedł pierwszy zabieg, a następnie leczenie kontynuował już w Manchesterze. Wiele miesięcy rehabilitacji, małymi kroczkami prowadzony proces ponownego wejścia na boisko treningowe. Mimo sygnałów, że Anglik może być zdolny do występu w ostatnich kolejkach rozgrywek 2015/16, a może nawet na Euro, plotki szybko zostały rozwiane - Shaw nie zagra przed początkiem nowego sezonu. 

Stanął na nogi, zaczął treningi, znów założył korki piłkarskie i dziś nie może wręcz nacieszyć się ponowną grą. Mourinho niedawno pochwalił go za to, że poświęcił całe wakacje na dojście do formy. Nie wyleciał na Malediwy - jego wymarzoną wyspą stało się Carrington.

The Guardian zaprosił Luke'a, by w ekskluzywnym wywiadzie wrócił pamięcią do wydarzeń sprzed roku. Nie była to łatwa rozmowa, dlatego wielkie gratulacje dla Shawa, że odważył się otworzyć przed swoimi fanami, co zapewne i jemu samemu pomogło rozliczyć się z przeszłością. 


Ten pierwszy raz

To było niezłe wejście. Nie było jednak w stanie wybić mi  gry w piłkę z głowy, ale można było usłyszeć trzask ochraniacza. To był pierwszy raz, gdy ktoś kopnął mnie od czasu, gdy wznowiłem treningi. Tak szybko, jak to się stało, Young (ten, który wykonał wejście) złapał się za głowę i wydukał: "O cholera". Nikt nie chciał być tym pierwszym, który to zrobi. Można powiedzieć, że Young nie czuł się z tym za dobrze, "Cholera, jesteś cały?" - dodał. Ale nie musiał... Uderzył w moją nogę i to było dobre. Odpowiedziałem: "Jest nieźle, jest ok". I faktycznie tak było. Czułem się naprawdę w porządku. To było dobre dla mnie, potrzebowałem takiego kopnięcia.

 

15 września 2015

Gdy ruszyły taśmy nagrywające wywiad, jego pierwsze słowa były następujące:

Nie da się opisać słowami, jakie to uczucie [wrócić do gry].

 

Poniekąd obwiniam siebie, wpadłem w ich pole karne i powinienem oddać strzał prawą nogą, ale chciałem jeszcze zbliżyć się do bramki. Chciałem oprzeć ciężar na lewej nodze i wtedy, jak wiadomo, ten wślizg. Będąc szczerym, nie chce mi się nawet myśleć o tym wejściu. Wtedy myślałem "Daj mu szansę, to w zasadzie nie było takie złe wejście"...

 

Ale im więcej patrzyłem na ten wślizg, tym bardziej myślałem: "Nie oszukuj się, to było naprawdę fatalnie wykonane wejście". 

 

Héctor Moreno

Żeby być w stosunku do niego fair, odwiedził mnie, by wyrazić skruchę. Wpadł do mnie do szpitala i spotkaliśmy się twarzą w twarz. W tamtym momencie byłem nastawiony przyjaźnie, powiedziałem "Ok, słuchaj, możesz wejść, jest ok". Ale na koniec dnia to ja leżałem w szpitalnym łóżku ze złamaną nogą, to ja przeszedłem przez całą masę złych chwil, odkąd zacząłem bardziej przyglądać się całemu zajściu. Naprawdę wkurzyłem się, że UEFA przyznała mu tytuł Gracza Meczu. Są ludzie, którzy twierdzą, że TEN wślizg był dobry, inni powiedzą, że nie był. Dla mnie to było złe zagranie.

 

Trzask kości

Pamiętam, że po tych wydarzeniach powiedziałem, że "nie wiem, czy jeszcze zagram w piłkę". Nie myślałem tak na 100%, ale od złamania nogi ta myśl przelatywała mi przez głowę kilka razy. Na wideo z tego zdarzenia nie chcę patrzeć nigdy więcej, prawdopodobnie widziałem je wystarczającą ilość razy. Potrafię jednak spojrzeć na zdjęcia, nawet dziś patrząc na nie, mówię: "OMG". Nawet pokazując je chłopakom, dla nich również nie są to ulubione pocztówki z wakacji. Z tamtej nocy pamiętam, że Memphis odwrócił głowę od widoku mojej nogi, bo nie chciał na to patrzeć.

Mówiąc szczerze - byłem w szoku. Ból przyszedł później. Byłem po prostu zasmucony, bo wiedziałem, że wypadnę z gry na bardzo długi okres. Mogliście widzieć zdjęcia, na których po twarzy spływają mi łzy... Z boiska zabrali mnie z powrotem do szatni, tam na początku czułem się dość dziwnie, ponieważ nie czułem aż takiego bólu, jak mogło się wydawać. Pamiętam, że wziąłem telefon, napisałem do mamy, tweetowałem do znajomych. To może zabrzmieć jak coś szalonego, przecież leżałem ze złamaną nogą, ale nie wiedziałem co ze sobą począć. Myślałem: "Muszę coś zrobić".

 

Noc

Potem przyszła ta noc... leżałem w szpitalu i przysięgam na Boga, że TEN BÓL to była zupełnie inna liga. Mój Boże, to była najgorsza rzecz, jaką można sobie wyobrazić. Moja mama była wtedy już ze mną i pamiętam, że mówiłem do niej, "żeby coś zrobili, bo nie wytrzymam tego bólu!".

 

Musieli otworzyć mi nogę i wyczyścić ją z zakrzepów krwi, musieli przy tym wprowadzić mnie w narkozę, ale to nie zastopowało bólu, który przyszedł z powrotem, gdy mnie wybudzono. Pewnego dnia wrócę do Szpitala im. Świętej Anny Ziekenhuis w Geldrop, chciałbym szczerze i właściwie powiedzieć "Dziękuję". Chcę również dać im jakiś prezent, ponieważ, popatrz [Shaw zwraca się do dziennikarza, chwytając za swoją nogę] - dziś jest ok. To byli najlepsi ludzie, jakich mogłem spotkać, dla mnie i dla mojej rodziny zrobili wszystko, co byli w stanie.

 

#StayStrongLuke

Shaw jak przyznaje, ma do dziś baner, który fani PSV przygotowali na rewanż na Old Trafford.

Pamięta również, że mnóstwo ludzi pisało do niego słowa otuchy, w tym Ross Barkley, który w wieku 16 lat złamał nogę w trzech miejscach.

Otrzymałem tak wiele wiadomości, że nie jestem w stanie wyszczególnić jednej lub dwóch osób. Było ich tak wiele, fani, piłkarze, byli piłkarze. Oczywiście miałem mnóstwo czasu, by przelecieć całego Twittera, to było naprawdę miłe otrzymać tak dużo wsparcia. Pierwsze kilka tygodni tak wyglądały, ale pamiętam również, jak ktoś powiedział: "Musisz wiedzieć, że to niedługo minie, a potem zostaniesz tylko Ty, skupiający się na powrocie". I tak też się stało.

 

I'll be back

Słyszałem o innych piłkarzach, jak opowiadali o tych ciemnych dniach rehabilitacji po ciężkich kontuzjach. Nie sądziłem, że również będę w stanie o tym mówić, ale tak - były momenty, gdy głowę przeszywała myśl "Nie zniosę tego, nie chcę tu dłużej być". Przez pół roku z ledwością mogłem się poruszać, ani przez chwilę nie myśląc o grze w piłkę. Byłem kuternogą przez tak długi czas. Chodziłem o kulach, prawidłowo nauczyłem się tego po jakimś miesiącu, bo moje ciało wymagało wzmocnienia siły. Ludzie mi mówili, że kuśtykałem nawet, gdy odstawiłem kule.

Nadal odczuwam bóle w tej nodze, nie ma dnia bez ich obecności. Jest o 100% lepiej niż było, ale po takich kontuzjach to normalna rzecz. W pierwszych 3-4 tygodniach po powrocie na boisko treningowe czułem się dobrze, ale po tym ból znów się pojawił. Nie wyrządzał mi wielkiej szkody, ale strzykało i kuło mnie ciągle i ciągle, nawet przed samymi treningami. Momentami myślałem: "K***A, czy on w końcu odpuści?!?"

 

Walka z demonami

Shaw łącznie miał cztery operacje, po których zostały mu dwie trzy-calowe blizny po dwóch stronach łydki. Kule towarzyszyły mu przez pół roku. Spotykał się również z psychologiem, by być gotowym psychicznie do powrotu.

Najbardziej chodziło o to, jak bardzo to wszystko zostanie w mojej głowie. Ale nie czuję, bym wrócił do gry jakiś inny. Dla mojej rodziny, jest to dużo trudniejsze. Moja mama zawsze denerwowała się patrząc na moją grę, dziś dużo bardziej niż kiedyś. Gdy widzi jak ścieram się z rywalem, zasłania się kimkolwiek, kto znajduje się w jej pobliżu, by na to nie patrzeć. Ale ze mną wszystko jest w porządku. Na początku gdy ktoś szedł naprzeciwko mnie przed starciem, miałem przez ułamek sekundy w głowie "No to bach...". Ale w ostatnim meczu [z Sunderlandem], nic takiego nawet przez moment się nie pojawiło.

 

Stracony czas

Obecnie gra toczy się o odzyskanie choć odrobiny tego, co uciekło Luke'owi, również jeśli chodzi o jego pierwszy sezon na Old Trafford.

Nie pokazałem dokładnie tego, na co mnie stać. Miałem zaledwie 18 lat, czekało mnie całkiem nowe miejsce. I wtedy w okresie przygotowawczym wyciekł cały ten bajzel [słowa LvG o nieprzygotowaniu kondycyjnym Shawa do sezonu]. To były moje pierwsze tygodnie, to wszystko było trudne dla kogoś tak młodego. Złapałem kontuzję, nie przepracowałem całego okresu przygotowawczego i przez to wszystko byłem poza grą przez 4 tygodnie.

 

Wszystko zwaliło mi się na głowę w tym samym momencie. Może przyjąłem to [przejście do United] zbyt łatwo na klatę, byłem zaraz po Mistrzostwach Świata. Może nie sądziłem, że to wszystko będzie tak trudne i tak szybko przyjdzie się z tym mierzyć. Ten ambaras z moją kondycją, te kontuzje - to wszystko zachwiało trochę moją pewnością siebie, czasem nie czułem się gotowy do gry.

 

I'm back

Dziś wydaje się, że dawne rozterki minęły. Już przed meczem z PSV, Shaw wszedł na wysoki poziom i gdyby nie kontuzja, jesteśmy pewni że w ubiegłym sezonie szarpałby na lewym skrzydle w każdym meczu. W obecne rozgrywki wszedł jako podstawowy, lewy obrońca Jose Mourinho. A wczoraj Sam Allardyce powołał go na eliminacyjną potyczkę ze Słowacją. Zapytany o życie w Manchesterze, odpowiada bez namysłu:

Kocham to!

 

Mieszkamy we czterech,  z najlepszymi kumplami ze szkoły. Ktoś mógłby pomyśleć, że ciągle urządzamy balety, ale to nie jest imprezowa chałupa. To są najlepsi moi przyjaciele, z jednym z nich znamy się od ósmego roku życia. Potrafią wydobyć ze mnie wszystko najlepsze, co mam do zaoferowania. Mamy swojego, prywatnego kucharza, to dla nas dużo lepsze rozwiązanie, szczególnie jeśli chodzi o zdrowe odżywianie.

Shaw dodaje, że teraz gdy noga jest sprawna, czas na zdobycie prawa jazdy. Póki co, u Mourinho miejsce już zdobył, choć jak to u Portugalczyka, utrzymać je będzie ciężko. "Mou" przed transferem Shawa do United, próbował ubiec Diabły i sprowadzić wychowanka Southampton na Stamford Bridge. Luke wybrał jednak Old Trafford, co spotkało się z szeroko komentowaną reakcją Jose, który wtedy uważał, że "wydanie tak ogromnych pieniędzy za młokosa, zabiłoby reguły finansowe w Chelsea".

Jak sam przyznaje, Mourinho po przyjściu do United, odmienił kompletnie atmosferę w klubie, a sami zawodnicy próbują odwdzięczyć się menadżerowi dobrą grą na boisku.

Dziś żartujemy sobie z tego, jest spoko gościem: "Dlaczego wtedy nie chciałeś do mnie przejść?" - chciał to wiedzieć. Po prostu czułem, że w United będę miał większe szanse na grę w podstawowym składzie.

 

Aktualnie pracujemy razem i jestem szczęśliwy, że Jose jest tutaj. Pierwszych lat spędzonych w Manchesterze nie zaliczę do udanych, ale teraz nareszcie czuję się naprawdę dobrze, jestem pozytywnie nastawiony. Znów czujemy, że przeciwnicy trzęsą trochę portkami przed meczem z nami, postrzegają nas jako trudnych do pobicia. 

 

Jestem zdrowy, jestem szczęśliwy. Wciąż czuję, że mam wiele do zaoferowania. Chcę już odpalić!


Źródło: The Guardian

Tagi: Héctor Moreno, José Mourinho, Kontuzje, Luke Shaw, Manchester United, PSV Eindhoven

Komentarze - bądź pierwszy Obserwuj Dodaj opinię

[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.