CHAMPIONS 20 TIMES

QUIZ

Sir Alex Ferguson wydał niedawno nową książkę pt. "Leading". Opisuje w niej wiele... ROZWIĄŻ QUIZ

+ +7 - Podsumowanie sezonu okiem Szemhazaja

Publicystyka dinos @01.06.2017, 13:08 | Przeczytano 2718 razy

Podsumowanie sezonu okiem Szemhazaja

Sezon w Anglii za nami, nadchodzi czas podsumowań, ocen i zbrojeń na przyszły rok. Jak wyglądała zakończona kampania w wykonaniu Manchesteru United? Oceny dokonuje nasz publicysta Szemhazaj.

Manchester United zakończył sezon 2016/17, a jego sympatycy mogą mieć mieszane uczucia. Początek był rewelacyjny - zdobycie Tarczy Wspólnoty, transfery zawodników o jakich inne zespoły mogły tylko pomarzyć, trzy kolejne zwycięstwa ligowe z rzędu, a przede wszystkim poprawa stylu: metoda na zabalsamowane zwłoki, które nie lubią się ruszać, czyli filozofia Louisa van Gaala, odeszła w niepamięć. Ego Zlatana Ibrahimovicia dodało skrzydeł Antonio Valencii i Jessemu Lingardowi, ataki przeprowadzane były z rozmachem, uczestniczyło w nich więcej niż dwóch graczy. W drużynę wstąpiło przekonanie, że oto z nóg spadły im ciężkie kajdany taktyczne, czego kwintesencją była samowolka w meczu z Chelsea na Stamford Bridge, gdzie kompletnie niezdyscyplinowany Manchester poległ 0:4 i rozpoczął nieuchronny marsz w kierunku 6. miejsca.

Pomijając fatalne remisy na Old Trafford, przyczyn niepowodzenia Diabłów należy szukać w tym właśnie okresie - między 4. a 14. kolejką drużyna prowadzona przez José Mourinho wygrała tylko z pogrążonym w depresji po sukcesie wszech czasów Leicester City (4:1) i Swansea City (3:1) katowanym nawet przez inne łabędzie w jeziorku. Trzy porażki i pięć podziałów punktów spowodowały drastyczny regres nie tylko w tabeli, ale przede wszystkim w głowach zawodników, niepotrafiących wyzwolić się z zaklętego kręgu wpadek i bezdennej próżności pod bramką rywala.

Zespół z Teatru Marzeń wyglądał niemal przez całą kampanię jak więzień stojący w oknie swej luksusowej sypialni: po prostu w kratkę. Tu trzy remisy z rzędu. Tam dwa. Meta sezonu, który Mourinho ewidentnie spisał na straty, to już absolutna potwarz: z ostatnich sześciu potyczek MU wygrał tylko tę ostatnią, o nic, wystawiając jedenastkę chłopców ze szkółki niedzielnej. Do tego - a jakże! - trzy remisy i dwie klęski. Słowem: dramat. Myślę jednak, że należy oddzielić grubą kreską trzy etapy działań trenera United. W teatrze mamy do czynienia z aktami, podobnie będzie tutaj.

Pierwszy akt, od podniesienia w górę Tarczy Wspólnoty do dziewiątej kolejki zatytułujmy - panie Sapkowski, raczy pan wybaczyć - "Czas pogardy". Mourinho nie potrafił poukładać całości, błędy się powtarzały: niemal co weekend traciliśmy gole po wycofaniu piłki na szesnasty metr bądź już na samym początku spotkania - koncentracja nie istniała, żaden duet stoperów nie potrafił się dogadać, zespół nie przypominał zespołu. Połowa broniła, trzech atakowało, dwóch wychodziło z nieodgadnionymi zamiarami. Widać jednak było zalążki fundamentów wylewanych przez Portugalczyka: jego skóra kameleona zaczynała dopasowywać się do rzeczywistości, jednak piłkarze raz za razem niweczyli przygotowanie strategiczne trenera. Nie przekuliśmy na dobre rezultaty ani kompletnego zgaszenia Liverpoolu na Anfield, ani gry górą w meczu z City - finał z Ajaksem pokazał, że to jednak może czasem działać - ani spotkań w których staraliśmy się od samego początku naciskać - ze Stoke City czy Watfordem, źle rozpoczęliśmy batalię o Ligę Europy.

Z grubsza wyglądało to tak jakby Paul Pogba i Zlatan Ibrahimović przyszli do Anglii załatwiać swoje sprawy. Pierwszy oddawał strzały z każdej możliwej pozycji, których procent celności oscylował wokół dwudziestu, drugi zanotował koszmarną passę 6 spotkań w lidze bez zdobytej bramki. Pojawiły się zarzuty: gwiazdorzenie, nadmierna aktywność na portalach społecznościowych, pycha, brak determinacji. Jesteśmy tu, więc padajcie nam do stóp - przekaz duetu już określanego jako przereklamowany wypalał negatywne piętno na obliczu całej drużyny.

Gracze wydawali się też zdziwieni i oszołomieni podwójną tożsamością Mourinho bezwzględnie dopracowującego taktykę pod konkretnego przeciwnika, pozbawionego słynnej żelaznej filozofii van Gaala. Mourinho nie będzie co mecz atakował frontalnie i nie będzie co trzy dni ryglował wszystkich swoich furtek. Nie w każdym meczu wystąpi Ibrahimović (mistrzowskie posunięcie przeciwko Chelsea) i nie zawsze Pogba będzie miał kilometry swobody. Ci, którzy dostosowali się do giętkiego kręgosłupa taktycznego Portugalczyka, zostali przez niego docenieni: Michael Carrick czy Valencia uhonorowani nowymi umowami, Marcus Rashford publicznymi pochwałami, Paul i Marouane Fellaini niezachwianym wsparciem mentalnym. Wolni strzelcy, maruderzy i zawalidrogi są konsekwentnie eliminowani. Zaczynamy drugi akt.

Czas od dziesiątej do trzydziestej czwartej potyczki ligowej określmy jako "Hartowanie stali".

Manchester nie przegrał wówczas ani jednego meczu w Premier League, notując przy okazji kuriozalną ilość remisów. Mourinho nie potrafił znaleźć na to remedium, bo mimo iż miał do dyspozycji takich strzelców jak Anthony Martial czy Ibrahimović wspieranych Juanem Matą i Henrichem Mychitarianem, Diabłom nie udawało się wygrać na Old Trafford, gdy naprzeciwko stawały same tuzy: Burnley (0:0), Liverpool (1:1), Stoke City (1:1), Hull City (0:0), Bournemouth (1:1), West Bromwich Albion (0:0) czy Swansea City (1:1). Resztę jednopunktowych łupów z litości przemilczę.

Frustracja sięgała zenitu, portugalski trener w przypływie złości potrafił publicznie besztać ofensywnych graczy, poddawać w wątpliwość ich mentalność i ambicje. Trudno się dziwić: mimo optymistycznie usposobionej struktury działań Mourinho wyglądał w "domu" gorzej niż posępny i przewidywalny do bólu van Gaal.

Mocno prawdopodobne wydaje się, że na przestrzeni całego piłkarskiego roku Mourinho najbardziej rozczarował się postawą swoich skrzydłowych - znacznie gorszy sezon Martiala, zwyczajnie słaby na flance Mychitariaan, Lingard to po prostu Lingard, a Rashford z boku traci atuty. Mata przydawał się w spotkaniach, w których trzeba było zagęszczać środek i przełamywać impas, to jednak nie jest naturalny skrzydłowy grający szeroko i bazujący na osiąganiu niewyobrażalnych prędkości. W City czy u van Gaala Juan mógłby grać "codziennie", u Mourinho na pewno nie.

Gdy Portugalczyk zrozumiał, że w obecnej chwili nie wyciśnie z boków niczego więcej, zmienił koncepcję. Do centrum boiskowych wydarzeń wcisnął doświadczonego Carricka, który był filarem sześciu zwycięstw z rzędu w lidze odniesionych w grudniu i na początku stycznia. Te sześć meczów dało nam niecodzienną przewagę: pozwoliło na więcej Pogbie i Anderowi Herrerze, dotąd wyraźnie zmęczonym wzajemnymi słabościami. Paul nie musiał już skupiać się wyłącznie na pilnowaniu swego terytorium i zanotował wówczas dwa gole i dwie asysty, Bask dołożył kolejne dwa ostatnie podania. United wykorzystało niebagatelny zastrzyk nowej energii, jednak impotencja strzelecka i niemoc na skrzydłach wróciła, była wyjątkowo męczącym bumerangiem, który nie opuścił Diabłów do (przed)ostatniej kolejki.

José nie jest głupcem, błyskawicznie pojął jaką przewagę drużynie dają przechwyty Herrery - zwłaszcza wysokie, dzięki naciskaniu na obrońców lub środkowych pomocników i jak wielkie spustoszenie sieje Pogba ruszający z głębi pola ze świadomością, że za jego plecami czuwa bezduszny rygiel pozwalający zostawiać otwarte drzwi.

Równie szybko spostrzegł, że - trochę na własne życzenie - dysponuje tylko jednym takim ryglem i jest nim istny Matuzalem. Mimo sympatii jaką wielu kibiców darzy Fellainiego, każdy wie, że najlepszy jest tam gdzie piłka szybuje, a nie krąży po ziemi. Nasza taktyka nie miała prawa przetrwać zbyt długo, jednak z całą pewnością dała menedżerowi materiał do pogłębionej refleksji. Tak jak dwa plus dwa daje najczęściej cztery, tak Paul i Ander ustawieni wyżej niż tuż przed stoperami dają pozytywny bodziec w ofensywie. Obaj robili co mogli, jednak puste autostrady (zwłaszcza lewa) w naszej drużynie całkowicie amputowały marzenia o taśmowych zwycięstwach w lidze.

Widać było jednak rosnącą nić porozumienia, coraz częściej używany był zwrot "kolektyw". David de Gea, Valencia, Marcos Rojo, Herrera, Pogba, Rashford, Mata czy Ibrahimović starali się wcielać w życie pomysły trenera. Manchester rzadko przypominał tajfun, potrafił jednak przeobrazić się w stado wyjątkowo natrętnych hien żerujących na słabych punktach przeciwnika. Zwłaszcza zderzenia z ekipami, których wyjątkowo nie lubił Sir Alex Ferguson, a więc tych z zamiłowaniem do pressingu i posiadania piłki, ujawniały kunszt Mourinho oraz samodzielność i zaradność graczy. Walka z Pepem Guardiolą w Pucharze Ligi Angielskiej, mecz z Celtą Vigo na wyjeździe, niesłychany koncert przeciwko Chelsea czy starcie na proch Ajaksu to już nie przebłyski, ale rozbłyski maestrii Manchesteru United.

Maestrii jednak niemal czysto koncepcyjnej, ponieważ fajerwerków w grze Manchesteru szukać próżno. Poza rozstrzelaniem w dwumeczu ligowym Leicester City 7:1, dwoma kanonadami w Lidze Europy przeciwko Feyenoordowi (4:0) i Fenerbahçe (4:1) oraz rozgromieniem wyglądających niczym amatorzy ekip Reading (4:0) i Wigan Athletic (4:0) w FA Cup, sympatycy United rzadko mieli okazję cieszyć się z wielu strzelanych goli. 54 zdobyte bramki w lidze to tylko o 5 więcej od dorobku van Gaala z kampanii 2015/16 który eksperci określali mianem katastrofalnego. 86 trafień na pożegnanie z futbolem Fergusona wygląda przy tych wyczynach jak rezultat z obcej planety.

"Hartowanie stali" to jednak nie tylko ubolewanie nad słabym atakiem, ale i polerowanie defensywy, która mimo kilku horrorów i wpadek prezentowała się bardzo twardo i solidnie. Mourinho w niektórych spotkaniach ustawiał zasieki nieco zbyt głęboko, stąd też nasz fatalny bilans w meczach z zespołami, które usadowiły się w tabeli wyżej od nas. Z drugiej jednak strony - nie jest to przecież nic nowego, Mourinho był prekursorem atakowania bezpośrednio po odbiorze piłki w newralgicznej strefie boiska. W United zabrakło wykonawców... ja znów o ataku?

Manchester United tylko pięciokrotnie tracił więcej niż jedną bramkę w lidze, raz w Lidze Europy i dwakroć w Pucharze Ligi.

Mimo postawy, którą określa się mianem "autobusu", Mourinho bardzo nie lubi, gdy w pole karne United spada wiele dośrodkowań. Na początku sezonu, za wszelką cenę starał się załatać dziury na bokach obrony, gdyż z tamtych sektorów byliśmy wprost bombardowani centrami. Po klęsce z Watfordem skrytykował Luke'a Shawa, natomiast z biegiem czasu coraz chętniej sięgał po Matteo Darmiana - obrońcę cierpiącego na lęk przed ofensywnymi wypadami, jednak całkowicie oddającego się grze obronnej.

Nikt tak naprawdę nie wie jak będzie wyglądał środek obrony Czerwonych Diabłów w przyszłym sezonie. Doskonałe wrażenie robił duet Eric Bailly - Rojo, jednak Argentyńczyk uszkodził więzadła w kolanie i nie wiadomo, kiedy znów będzie do dyspozycji trenera. Ci zawodnicy idealnie wpisywali się w kanon nowego Mourinho - grali bezpardonowo, na wyprzedzenie, asekurowali się nawzajem i nie panikowali pod presją. Dzięki naturalnej szybkości i dobremu wyszkoleniu technicznemu nie przeszkadzały im nietypowe dośrodkowania, z którymi tak często problemy ma Chris Smalling. Obaj są jednak dość ekscentryczni, potrafią popełniać dziecinne błędy i miewają problemy z koncentracją. Niejednokrotnie radzili sobie z ogromnymi opałami, by po chwili sami się w nie ładować. Jednak zarówno Eric jak i Marcos to naprawdę świetny materiał do obróbki.

W procesie "Hartowania stali" dużą rolę odegrał zdobyty w dramatycznych okolicznościach Puchar Ligi Angielskiej. Gol Ibrahimovicia po doskonałym podaniu Herrery zaszczepił kolejny element zwycięskiej mentalności w głowy piłkarzy. Gdy tylko Mourinho zrozumiał, że może grać na pół gwizdka w lidze, bo zarówno drugie jak i szóste miejsce w obliczu zwycięstwa w Lidze Europy da mu tyle samo, momentalnie rozpoczął ostatni akt przedstawienia - "Ważne i ważniejsze".

Po kolejnym uwłaczającym remisie w Teatrze - ze Swansea City, Mourinho machnął ręką i właściwie przyznał, że dla niego ligowe zmagania już się skończyły. Lawina komentarzy sunęła z zatrważającą szybkością - jak trener United może powiedzieć coś takiego?! Czas pokazał, że portugalski pragmatyk znów się nie pomylił.

Przeciwko Arsenalowi (0:2), Tottenhamowi Hotspur (1:2), Southamptonowi (0:0) i Crystal Palace (2:0) wychodziły jedenastki, którym albo już się nie chciało, albo chciało aż za bardzo. Diabły miały w głowie już tylko rewanż z Celtą Vigo i ewentualny finał i to było bardzo mocno widać. Podczas przerażającego thrillera na Old Trafford, hiszpański zespół o mały włos nie sprawił olbrzymiej sensacji, która rzuciłaby ten sezon na zupełnie inne tory. Szczęśliwie John Guidetti zmarnował wyborną okazję w ostatniej sekundzie meczu, a niemal wszyscy najlepsi zostali poddani zabiegowi regeneracji organizmów, tak aby przeciwko Ajaksowi wyszedł zespół nienasycony i fizycznie gotów do poświęceń. Mourinho nie zawiódł w tym aspekcie, holenderska młodzież mimo ogromnego zapału nie miała w tej wojnie najmniejszych szans. Liga przestała się liczyć, a "dobre sezony" w wykonaniu Tottenhamu, Liverpoolu czy City zbladły, gdy do wszystkich dotarło, że Mourinho zdobył w międzyczasie trzy puchary. I postawił sobie za cel sięgnąć po jeszcze więcej w przyszłości.

Stoimy u progu nowej ery. Wydaje mi się, że niektórzy zawodnicy nie zdawali sobie do końca sprawy z tego, jak istotne jest podnoszenie pucharów. Nic tak nie denerwowało Portugalczyka jak niweczenie planów mających na celu sięganie po trofea, zwłaszcza gdy zorientował się, że dogonić Chelsea w lidze będzie piekielnie trudno. Przecież gdyby nie czerwona kartka dla Herrery w starciu z "The Blues" w FA Cup, Manchester mógłby zgarnąć - poza ligą - wszystko co było do zgarnięcia. Nie byliśmy bez szans, przeciwnie, niemal kopię planu z tego spotkania José wtłoczył do potyczki ligowej, którą z przytupem wygrał. Z biegiem czasu można było zauważyć o co chodzi trenerowi i dlaczego czasem mówi przed kamerami to, czego nie powinien.

Mourinho jest podobny do Fergusona bardziej niż się niektórym wydaje. Szkot również potrafił przybierać taką postać, by jak najmocniej zaszkodzić rywalowi - wiedział, że można pozwolić Arsenalowi pobawić się piłką, by później w 11 sekund odebrać mu ją, pokonać całe boisko i zdobyć gola. Wiedział, że nic nie kształtuje charakteru zespołu tak mocno, jak wspólny trud, który na końcu znajduje odbicie w gablocie. Uwielbiał wojowników, Steve'a Bruce'a, Jaapa Stama, Rio Ferdinanda, Nemanję Vidicia, Érica Cantonę, Cristiano Ronaldo, zawodników, którzy nigdy się nie poddawali, grali z bólem, dawali z siebie maksimum i nie schodzili poniżej pewnego poziomu.

Nie ma sensu nastawiać się na to, że za rok José stworzy formację, przy której taktyczne sensacje Marcelo Bielsy, Guardioli czy innych strategów zbledną. Będzie polerował do skutku to, w czym jest najlepszy - to znaczy zmienność, przebiegłość i upartość. 15% posiadania piłki u siebie przeciwko City? Komu to będzie przeszkadzać za tydzień, dwa czy miesiąc skoro po tym starciu będzie można dopisać sobie trzy punkty? Taki jest właśnie José. Tańczy na kurhanach swoich wrogów i kilka razy w sezonie zmienia skórę. Potrzebuje jednak optymalnych wykonawców i to nie na siedmiu, ośmiu pozycjach, ale na wszystkich. Aby te piętnaście procent przebić na końcowe 1:0, trzeba mieć w swoich szeregach zawodników robiących coś z niczego.

Wiemy czego się spodziewać, nie znamy nazwisk. W przyszłość można jednak patrzeć z optymizmem.

Tagi: Felietony, Forma, José Mourinho, Liga Europy, Podsumowania, Premier League, Serwis manusite.pl, Skład, Trofea

Komentarze (20) Obserwuj Dodaj opinię

Postów: 246

Napisz PW
dodano: 01.06.2017, 14:41, #20 Zwiń/Pokaż komentarz SuperDrewinho
Skrzydła świetnie opisane przez Szem, mamy tylko dosyć przeciętnego Kapitana Armenie który potrafi przez cały mecz tracić bezmyślnie piłke i zrobić ten jeden rajd na gola(praktycznie podoba sytuacja i kultura gry jak Lingarda sezon temu, tym sie ,,bronil")
Bardzo mi się podoba, że już nawet redaktorzy przestali bronić na siłę naszych asów Lingarda i Rooneya. Sezon wstecz obojętnie co się działo, byli adwokatami diabłów.
Jeśli okienko transferowe wypadnie zgodnie z planami Mou, to bedziemy grali tak jak on tego chce i bedzie mial mozliwosc udowodnienia swojej klasy. W tym sezonie mial do dyspozycji po prostu zbyt slaby sklad.
Zapychacze jak staruszek Carrick to nie sa gracze na podstawowy sklad klubu ktory walczy o top3.
O zadaniowcu Fellainim to juz nawet nie ma co mowic, jak gral razem z Carrickiem w podstawie skutecznie zamulali nasz srodek i ataki. Można było w ofensywie zasnąć.
Postów: 416

Napisz PW
dodano: 01.06.2017, 17:31, #19 Zwiń/Pokaż komentarz leszli
Od kiedy to ktoś bronił "na siłę" Jessego, szczególnie wśród redaktorów? To raczej część komentujących nie siliła się na nic poza hejtem w jego stronę. I chciałbym zauważyć, że mimo ogólnie średniego sezonu Jesse i tak strzelił bramki w dwóch z trzech finałów a Mou uznał, że widzi go w swoich planach dając nowy kontrakt. Ale co tam, pewnie się nie zna...
Postów: 70

Napisz PW
dodano: 01.06.2017, 18:12, #18 Zwiń/Pokaż komentarz Tony Martial
Czytając ciągłe narzekania na Lingarda,mam wrażenie że zawodnik ten przyszedł to tego klubu za sporą sumę pieniędzy,jako zawodnik który ma rządzić i dzielić na skrzydle.

Dla tego chłopaka,wychowanka klubu sukcesem jest,że żaden trener nie myśli o jego sprzedaży,jak gra stara się,mimo swojej dość kiepskiej postury,facet w hierarchii ma być 4 skrzydłowym,za Martialem,Henrichem,Juanem,owszem zwłaszcza ten ostatni to nie skrzydłowy,ale gra w miejscu skrzydłowego.

Lingard siedząc na ławce,nie narzeka na minuty,naprawdę ciężko o cracka na stanowisko 4 skrzydłowego.Jak ktoś narzekał na Di Marię,Depaya którzy mieli zbawić nasze skrzydła,to rozumiem,ale on ciężko mi uwierzyć,żeby Mou powiedział że Lingard będzie pierwszym wyborem na skrzydle...
Postów: 416

Napisz PW
dodano: 01.06.2017, 18:40, #17 Zwiń/Pokaż komentarz leszli
Z Lingardem sprawa jest jasna. To jest nowy Park i nie wiem, czemu niektórzy nie mogą się z tym pogodzić. Nie ma ciągnąć naszej gry i robić dwucyfrowej kanadyjki w każdym sezonie. Ma pomagać tym, którzy mają ciągnąć grę zespołu, a do tego nadaje się kapitalnie. Ma wreszcie, kiedy uwaga rywali skupi się na Rashfordzie, Pogbie czy Ibrze pojawić się i boleśnie ukłuć - i to robi. Jasne, ma wiele do poprawienia, przede wszystkim skuteczność, bo powinien mieć ze dwa razy więcej bramek, ale po pierwsze jest tej drużynie potrzebny, a po drugie - sporo już jej dał.
Postów: 70

Napisz PW
dodano: 01.06.2017, 19:16, #16 Zwiń/Pokaż komentarz Tony Martial
Właśnie w Barcelonie,Realu i całej reszcie jest inna mentalność,tam głównie ciśnie się największe gwiazdy,nawet jak Cristiano,Leo mają dobry sezon,to i tak wiele osób zastanawia się,a może mogli dać więcej,a jednak rok temu było lepiej itd.

Gdyby tacy zawodnicy jak Martial,Mata,Henrich dali tyle ile potrafią,każdy z nas pamięta,ile dawał w tamtym sezonie ten pierwszy,ten drugi dwukrotnie najlepszy zawodnik sezonu w Chelsea,ten trzeci zawodnikiem Ligi Niemieckiej,gdzie przy takim opisie Lingard,zwykły chłopak,wychowanek,owszem właśnie zmarnuje nieraz świetną okazję,myślałem sam,chłopie jak mogłeś tego nie strzelić,ale warto też dodać,że nawet Ibra marnował świetne okazję,Pogba i cała reszta.

Lingard dodatkowo jest uniwersalny,zagra z prawej strony,z lewej,jako ofensywny pomocnik,nawet w ataku,Jose lubi kontry,a on bardziej się w nich odnajdzie od Maty,dzięki temu że jest od niego szybszy.Poza tym popracuje w defensywie,co dla obecnego szkoleniowca jest istotne,bo jak wiemy,jest wyznawcą zasady,pierwszym obrońcą zespołu jest wysunięty napastnik.

Właśnie użyte przez Szemhazaja sformułowanie Lingard to po prostu Lingard,najlepiej przetłumaczyć w ten sposób,przynajmniej ja tak to widzę,facet nie miał świetnego sezonu,grał na swoim optymalnym poziomie,coś zawalił,coś naprawił,ale nie był rozczarowaniem,jak ci co w nich wierzyliśmy najbardziej.
zobacz więcej
Postów: 416

Napisz PW
dodano: 01.06.2017, 19:32, #15 Zwiń/Pokaż komentarz leszli
Racja, ogólnie jest ten problem, że łatwo rozgrzesza się gwiazdy, a hejt idzie na szaraczków jak Lingard, czy wcześniej Clev. I to nie tylko u nas, w sensie na polskich forach, ale przecież Cleverley'a zaszczuto w Anglii, akurat kiedy nie było w klubie trenera, który potrafiłby się zachować w takiej sytuacji.

Nie zgodzę się jednak, że Jesse grał na swoim optymalnym poziomie. Grał na niezłym, sporo nam dał, ale stać go na więcej niż w ostatnim roku, nie zaniżajmy wymagań. ;)
Postów: 70

Napisz PW
dodano: 01.06.2017, 19:45, #14 Zwiń/Pokaż komentarz Tony Martial
Owszem,ale jednak dużo większy regres zaliczyli inni,Lingarda stać na więcej,ale z natury w ofensywie radziliśmy sobie słabiej niż w obronie.Oczywiście też nie oznacza,że gwiazdy ile by nie strzeliły,asystowały,to ciągle mało a zmiennicy,nie muszą nic,rezerwowi są ważni,bo są kontuzje,spora ilość gier na kilku frontach ale wszystko musi mieć odpowiednie proporcje.
Postów: 246

Napisz PW
dodano: 01.06.2017, 21:18, #13 Zwiń/Pokaż komentarz SuperDrewinho
Nie wiem co bierzesz ale Park to był znacznie lepszy i miał mega występy w LM przed transferem do United.
Był broniony na siłe bo strzelil gola pare kolejek temu i tak dalej...

chyba, że to ironia na temat skośnych rysów twarzy Jessiego Lingarda :)

//Edytowano 2 razy, ostatni raz 01.06.2017, 21:19

Postów: 3587

Napisz PW
dodano: 01.06.2017, 22:02, #12 Zwiń/Pokaż komentarz Redakcja: dinos
Gwiazd nikt nie rozgrzesza, ale jest znacząca różnica pomiędzy nimi, a takimi zawodnikami jak Lingard, czy wspomniany Cleverley. Oni nie zaliczą magicznego dotknięcia, którym odkupią swoje winy. No, chyba że Jesse zagra na Wembley. Chodzi mi o to, że tak naprawdę jedynym atutem Lingarda jest szybkość. Nic z tego jednak nie wynika, jeśli marnuje kolejne sytuacje podbramkowe, a to nie jest "świeży" problem, bo on zawsze z tym kulał. Z dryblingiem u niego bywa biednie, z dośrodkowaniami jest jak z sytuacjami sam na sam - uda się ze dwa razy na sezon, strzałem z dystansu też nie powala i przede wszystkim nie robi liczb. Reasumując, Lingard jest po prostu za słaby. I piszę to jako osoba, która go bardzo lubi za charakter i luz, który wnosi do zespołu. Ale niestety niedomaga piłkarsko, a jeśli United chce wrócić do walki o wielkie rzeczy, to nie może opierać gry na takich zawodnikach. Rezerwa? Może, tylko tam też prawdopodobnie zabraknie miejsca, jeśli kupimy skrzydłowych z prawdziwego zdarzenia. Jesse to tak naprawdę ułomna wersja Rashforda, tak jak Cleverley jest ułomną wersją Carricka, który naoglądał się za dużo meczów Barcelony za czasów tiki-taki i myśli, że jeśli będzie pozbywał się piłki, podając do najbliższego zawodnika, to osiągnie cokolwiek w ten sposób. To są gracze, którym raz na jakiś czas coś się uda, a my potrzebujemy takich, którzy nawet przy gorszej dyspozycji potrafią błysnąć i dać coś drużynie, jak chociażby krytykowany Mychitarian, który pomimo marnej postawy na boisku może się pochwalić świetnym wynikiem bramkowym, zwłaszcza w LE. Jedyny atut Jessego, jaki przekonałby mnie do zostawienia go w drużynie, to wspomniany charakter. Widać, że jego obecność wnosi sporo pozytywnej energii do drużyny, dobrze dogaduje się z Pogbą itd. Poza tym jest też kwestia tego, czy sam zawodnik nie wolałby przypadkiem przejść do zespołu, gdzie miałby szansę na regularną grę, bo jeśli ma takie ambicje, to w United raczej ich nie spełni w nadchodzących sezonach.
zobacz więcej
Postów: 70

Napisz PW
dodano: 01.06.2017, 22:38, #11 Zwiń/Pokaż komentarz Tony Martial
Oczywiście Lingard poza szybkością którą wymieniłem,walką na boisku,w obronie oraz uniwersalnością raczej nie ma za wiele atutów,dośrodkowania mu nie wychodzą,strzały też nie itd.

Patrząc na nasze aspirację ten zawodnik nie ma absolutnie żadnych szans na pierwszy skład,on jest tym zawodnikiem który ma dwie opcje do wyboru,albo zmiana klubu na słabszy,albo dożywotni status rezerwowego.Tylko każdy kij ma dwa końce,sprowadzimy za niego zawodników,którzy będą mieli prezentować wyższy poziom i być rezerwowymi,jaka gwarancja że zgodzą się na to,że nie będą oczekiwać pierwszego składu,albo inaczej kupimy zawodników na pierwszy skład,a tacy zawodnicy jak Mata,Henrich,Martial zgodzą się na regularną ławkę.

//Edytowano 1 raz, ostatni raz 01.06.2017, 22:39

Postów: 3587

Napisz PW
dodano: 02.06.2017, 19:38, #10 Zwiń/Pokaż komentarz Redakcja: dinos
To nie działa w ten sposób. Z takim tokiem myślenia daleko nie zajedziemy. "Nie ma co wzmacniać tej pozycji, bo zawodnik może nie chcieć siedzieć na ławie". Kiedy kogoś kupujesz, liczysz na to, że ten ruch coś wniesie do zespołu. Gracz nie powinien mieć miejsca zagwarantowanego, ale powinien o nie walczyć, bo nic tak nie napędza dobrej gry, jak rywalizacja. Jeśli jakiś piłkarz usiądzie na ławie, to albo jest za słaby albo jeszcze nie udowodnił, że na to zasłużył i musi się bardziej postarać. Już pomijam fakt, że przy systemie jeden lepszy do podstawy i jeden słabszy na rezerwę pojawia się problem przy kontuzjach, wykluczeniach, rotacji itd. Żeby zrozumieć o czym mówię wystarczy przypomnieć sobie Patrice'a Evrę, który przez tak długi czas nie miał nikogo do rywalizacji na lewej obronie, że w pewnym momencie przestał dawać z siebie maksa. Bo po co, kiedy i tak ma go kto zastąpić?
Postów: 70

Napisz PW
dodano: 03.06.2017, 10:47, #9 Zwiń/Pokaż komentarz Tony Martial
Oczywiście,że tak powinno być w klubie który walczy o najwyższe cele,ma aspirację,na każdą pozycję powinno być dwóch równorzędnych zawodników.Ci zmiennicy,w każdej chwili mogą zastąpić tych z pierwszego składu,a ci z pierwszego składu,grają bo bardziej zasługują na pierwszy skład niż ci rezerwowi.

Przed kolejnymi meczami,my widzowie,kibice powinniśmy się zastanawiać kto dzisiaj zagra np na wysuniętym napastniku,a po poznaniu nazwiska wybranka,a pewnie aktualnie jest w lepszej formie,a nie on gra,bo jego zmienik nie da rady,a on jest bez formy,ale gra bo może strzeli coś z niczego.

Zawodnik z pierwszego składu,cały czas dba o formę,stara się bo wie,że może wylądować na ławce.Choćby dwie pozycje z tego sezonu,bardzo skrajne to pokazywały tzn bramka i wysunięty napastnik.Romero grał na tyle dobrze,że niektórzy kibice nie zastanawiali się czy jest na tyle dobry,żeby zasługiwać na status 2 bramkarza,a bardziej czy byłby na tyle dobry,żeby być pierwszym bramkarzem,czy jeśli David odejdzie on mógłby go zastąpić.

Podobnie wysunięty napastnik Zlatan pierwszy skład,Marcus jako zmienik i tutaj również zastanawiałem się nie czy Marcus jest wystarczająco dobry na zmienika,tylko czy dałby radę jako pierwszy wybór,oczywiście na kilku innych pozycjach jest podobnie,też zastanawiam się czy zmienik jest w stanie wywalczyć pierwszy skład.

Z Lingardem sytuacja jest odwrotnie,tutaj nie zastanawiam się czy powinien być rezerwowym,czy bardziej graczem pierwszego składu,tutaj czy powinien być rezerwowym,czy na to jest za słaby,w czym więc problem,a w tym że zastanawiam się widząc mentalność wielu zawodników,że jak tracą pierwszy skład,to często zamiast wylewać siódme poty,wolą rozglądać się za nowym klubem,gdzie będą mieć zagwarantowany pierwszy skład,ileż razy to było zawodnik,odszedł z klubu bo miał dość siedzenia na ławce,rywalizacji z mocnym konkurentem,spełnia się teraz w innym klubie.

Nawet Chicharito jeden z symboli dobrego zmienika,w pewnym momencie odszedł do Niemiec,bo ileż można cieszyć się że wchodzę do gry,a nie zaczynam z wszystkimi,Welbeck wychowanek też wolał odejść.

W sytuacji kiedy zawodnik wybiera słabszy klub bo tam ma pewny plac,myślę sobie tak jakby pracownik zmienił pracę na gorszą,gdzie bez względu na to jak będzie pracował ma gwarancję,że go nie zwolnią.

Naprawdę,nie mam nic przeciwko temu,żeby w przyszłym sezonie do dyspozycji Mou było 4 zawodników na pierwszy skład,a Lingard dopiero 5 w hierarchii,niżej już nie,bo bez przesady,zresztą jak nie piąty,to który szósty,może siódmy,zresztą w drugą stronę też nie można przesadzać,a nawet Jesse grając od święta może dojść do wniosku,że to nie ma sensu i odejść.

Poza trójką przed nim,wraca Pereira talent ma większy,niż Jesse,ciągle może wrócić Januzaj,choć raczej Mou go sprzeda,więc jak najbardziej tak może być że bez konkretnych wzmocnień,Pereira wyprze go z statusu 4 zawodnika do gry.Albo jeden konkretny transfer załatwi sprawę,choć nawet dla takich ludzi jak Januzaj czy Pereira po transferze sensownego skrzydłowego,nie będzie chciało się być 5 do gry.

Ja nie rozstrzygam,może będzie tak jak napisałeś 4 graczy walczących o pierwszy skład i Jesse jako ten 5 grający od święta,albo uznający że lepiej odejść,jednak widząc że piłkarze często oburzają się na ławkę i wolą przejść do słabszego klubu,mam uzasadnione obawy,że wcale tak nie musi być i na ławce,będziemy mieli zawodników,którzy nie aspirują do gry w pierwszym składzie,tylko takich co na ławkę się nie oburzają.

Jeśli Jesse postanowi opuścić klub,a tego dnia będę pijany to na pewno nie z tego powodu....
zobacz więcej
Postów: 416

Napisz PW
dodano: 03.06.2017, 17:36, #8 Zwiń/Pokaż komentarz leszli
Panowie, nie przesadzajmy z tymi dwoma równymi na każdą pozycję, coś takiego nie istnieje. Jasne, czasy żelaznej jedenastki odeszły do przeszłości szeroka, wyrównana kadra to absolutna podstawa, ale zawsze jest i zawsze będzie grupa zawodników, którzy równorzędnych zmienników nie mają i nie udawajmy, że jest inaczej. ;) I nie ma, na pewno nie u takiego trenera jak Mourinho czegoś takiego jak czwarty/piąty do gry na danej pozycji. Jest kilka pozycji, na których jest jasna hierarchia, gdzie mamy podstawowego gracza, który zasadniczo gra, kiedy tylko może (Pogba, Valencia, Zlatan) i jego zmienników, oraz mamy takie, na których jest kilku zawodników dobieranych pod kątem konkretnego rywala, przyjętej taktyki, ewentualnie wybitnej formy któregoś z nich. Pamiętajmy też, że życie to nie FM, a optymalna jedenastka to coś zupełnie innego niż jedenastu najlepszych piłkarzy, których masz w kadrze.

Aha, kiedy Evra "przestał dawać z siebie maksa"? Bo on konkurencji na lewej obronie nie miał od 2007 roku i odejście Heinzego.

Btw. Pereira i Januzaj to póki co Jessemu mogą buty czyścić. ;)
Postów: 70

Napisz PW
dodano: 03.06.2017, 20:00, #7 Zwiń/Pokaż komentarz Tony Martial
Ale przecież nowy skrzydłowy,to nie jakiś zawodnik w stylu Neymara czy Hazarda,a takiego Perisicia.

Zawodnik ten,miałby zwiększyć rywalizację,dać większe opcje w drużynie,ale pojawia się obawa,czy ktoś z obecnej kadry nie zdecyduje się odejść,już pojawiła się informacja,że np Martial odejdzie,a Perisić będzie jego następcą.

Dlatego trener musi to umieć ustawić,wypośrodkować,ani żeby nie miał za mało opcji,w razie kontuzji,napiętego terminarza,kiepskiej dyspozycji,ani w drugą stronę żeby nie mieć przepychu,sfrustrowanych zawodników którzy chcą odejść,na dzień dzisiejszy za mało wiadomo,czy ktoś z nich odejdzie,czy ktoś przyjdzie.

Jeśli chodzi o Januzaja i Pereirę względem Lingarda owszem,aktualnie ten ostatni ma najwyższe notowania,ten pierwszy zapewne zostanie sprzedany,jedyne co go broni,to sezon 2013-2014,a że było to dość dawno,to marne szanse,ale znajdą się zapewne tacy którzy wierzą,że ten chłopak jest w stanie znów wystrzelić,a ten drugi,na wypożyczeniu dośrodkowania miał świetne,a nie ukrywam że przydałby się nam ktoś kto umie wrzucić futbolówkę w pole karne.

//Edytowano 1 raz, ostatni raz 03.06.2017, 20:04

Postów: 3587

Napisz PW
dodano: 03.06.2017, 22:50, #6 Zwiń/Pokaż komentarz Redakcja: dinos
To spójrz na Real, który dzisiaj rozgromił Juventus. Real, w którym James Rodriguez nie łapie się na ławkę rezerwowych, a siedzą tam tacy zawodnicy jak Bale czy Morata. Przecież to są piłkarze, którzy w każdym innym topowym europejskim zespole mieliby podstawowy skład z palcem w nosie. Nie możesz mieć tylko jednego zawodnika, który nadaje się do podstawowego składu na daną pozycję. Oczywiście ten drugi jest z jakiegoś powodu gorszy, ale mimo wszystko coś da drużynie. I nie wiem czemu powtarzasz to, co napisałem o Evrze, co zresztą dokładnie obrazuje problem, o którym piszę. Evra gra słabiej, Evra ma kontuzję, Evra jest wykluczony za kartki i kim go zastąpić? W klubie musi być rywalizacja o daną pozycję, bo inaczej zaczyna brakować motywacji, a pewnym momencie opcji, szczególnie jeśli mówimy o Manchesterze United, który lubi się zamieniać w szpital polowy.
Postów: 70

Napisz PW
dodano: 03.06.2017, 23:06, #5 Zwiń/Pokaż komentarz Tony Martial
Co prawda to prawda,Real fantastycznie wyszedł na przepychu,kłopotach bogactwa,oklepał Juve w finale jak heros filmów akcji,osiedlowego wymoczka.Jeszcze chwilę przed finałem były dyskusje czy Bale czy Isco,a wcześniej czy Morata czy Benzema.

Nawet jak paru gwiazdorów odejdzie po sezonie,choćby Bale,James,Morata przyjdą na ich miejsce kolejni i znów będą deptać po piętach gwiazdorom.
Postów: 416

Napisz PW
dodano: 03.06.2017, 23:11, #4 Zwiń/Pokaż komentarz leszli
Bale siedzi głównie przez problemy zdrowotne, które osłabiły jego pozycję. Ale Ronaldo jest nie do ruszenia, podobnie wiadomo, że środek pola na każde ważne spotkanie będzie taki sam. Pozycje Marcelo i Beznzemy też są raczej niezagrożone. I nie powiedziałem, że masz mieć tylko jednego zawodnika na daną pozycję. Po prostu o ile rotacja będzie dotyczyć sporej części składu, to jednak zawsze jest kilka pozycji z bardzo jasną hierarchią i graczem nie do ruszenia.

I dalej spytam - w którym to momencie Evra zaczął grać słabiej i czemu było to wynikiem braku konkurencji?
Postów: 246

Napisz PW
dodano: 02.06.2017, 19:36, #3 Zwiń/Pokaż komentarz SuperDrewinho
Szem to twoja afera z tym wędkarzem i cyframi 666?
http://x0.wy(...)59c71af1
Postów: 4277

Napisz PW
dodano: 02.06.2017, 21:11, #2 Zwiń/Pokaż komentarz Redakcja: Szemhazaj
Hahaha, nie! Co prawda raz na jakiś czas wybieram się z druhem na ryby ale to on wędkuje, a ja siedzę obok i podziwiam, przy okazji podając kolejne puszki aromatycznego napoju. Jak dotąd nic nie złowiliśmy.
Postów: 416

Napisz PW
dodano: 01.06.2017, 17:28, #1 Zwiń/Pokaż komentarz leszli
Świetny tekst Szem. :) Pełna zgoda, jeśli chodzi o wyróżnienie tych trzech okresów w sezonie, analizowanie naszej postawy pozwala wyciągnąć dużo trafniejsze wnioski, niż spojrzenie na ogólny wynik minionej kampanii.

Rzeczywiście rozpoczęcie marszu ku wielkości od pomniejszych, ale wciąż trofeów przypomina Fergusona. Wydaje mi się, że czasem trochę zapominamy, że totalne zdominowanie ligi w latach 90 było poprzedzone Pucharem Anglii i PZP, które były pierwszymi trofeami Szkota w United (łącznie 3 sezony przed pierwszym mistrzostwem to kolejno PA, PZP, SE i Puchar Myszki Miki).

A przede wszystkim - więcej takich tekstów na stronie!
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.