CHAMPIONS 20 TIMES

QUIZ

Quiz związany z napastnikiem Manchesteru United. ROZWIĄŻ QUIZ

+ +1 - Guardiola: "Nie mamy takiej historii jak Manchester United"

Premier League dinos @04.01.2017, 12:06 | Przeczytano 884 razy

Guardiola: "Nie mamy takiej historii jak Manchester United"
Źródło: skysports.com

Pep Guardiola przyznaje, że jego Manchesterowi City brakuje takiej historii, jaką może się pochwalić ich lokalny rywal, jednocześnie sugerując, że sytuacja może wyglądać inaczej za 10 lat.

W ściągu ostatnich sześciu lat "Obywatele" zdobyli dwa tytuły mistrzowskie, wygrali FA Cup i zdobyli dwa puchary ligi, ale Guardiola uważa, że muszą grać w Lidze Mistrzów przez kolejne dziesięć lat, jeżeli chcą być wymieniani wśród pozostałych najlepszych klubów w Europie.

City udaje się kwalifikować do Ligi Mistrzów od 2010 roku, a w trakcie ostatniego sezonu osiągnęli półfinał tych rozgrywek, gdzie ulegli Realowi Madryt - późniejszemu zwycięzcy. Drużyna prowadzona była wtedy przez Manuela Pellegriniego.

W tych koszulkach nie ma jeszcze takiej historii, jaka zapisała się w Barcelonie, Juventusie, Bayernie czy Manchesterze United. Nie mamy ich tytułów.

 

Chodzi o udział w rozgrywkach europejskich, uczestniczenie w nich przez kolejne dziesięć lat bez przerwy. To jest o wiele ważniejsze dla tego klubu, niż wygranie jednego tytułu, wierzcie mi.

 

Musimy przekonać ludzi w tym niesamowitym klubie, że są dobrzy. Bo są, tak samo jak kibice. Muszą uwierzyć w ten klub i w tych piłkarzy.


Źródło: Sky Sports

Tagi: Barcelona, Bayern Monachium, Historia United, Josep Guardiola, Juventus Turyn, Liga Mistrzów, Manchester City, Trofea

Komentarze (2) Obserwuj Dodaj opinię

Postów: 4249

Napisz PW
dodano: 04.01.2017, 14:56, #2 Zwiń/Pokaż komentarz Redakcja: Szemhazaj
Guardiola z całą pewnością sądził, że jego system pozwoli mu tutaj wygrywać mecze taśmowo, nie wierzę w bzdury o zlekceważeniu Premier League, raczej dopiero będąc w samym oku cyklonu zdał sobie w pełni sprawę z aberracji tej ligi w której Bournemouth potrafi prowadzić z Arsenalem 3:0, Watford wygrać z United 3:1, a Liverpool niczym Robin Hood okradać bogatych i rozdawać na lewo i prawo biednym.

Ani w Hiszpanii, ani w Bundeslidze coś podobnego się nie zdarza, każda wpadka Barcy, Realu czy Bayernu jest szeroko komentowana, tutaj do konsternacji dojdzie wyłącznie w przypadku utraty punktów przez Chelsea, cała reszta jest jak najbardziej "tykalna".

Oglądając ostatnie spotkania City widzę wyraźnie, że coś tam nie działa i podopieczni Guardioli momentami bardziej przypominają powolny mechanizm Van Gaala niż przerażające swą siłą jego ex-zespoły.

4 czerwone kartki (najwięcej w lidze) i 40 żółtych (więcej niż choćby słynące z dość koślawej gry Stoke) oraz najwyższe posiadanie piłki (58%) daje obraz nieprzewidywalnej paki która po wygraniu pierwszych 6 meczów z rzędu nie potrafi utrzymać tempa i wygrać więcej niż 3 spotkań jednym ciągiem. W dodatku nieumiejętność utrzymywania nerwów na wodzy (to co w tym sezonie wyprawiają Fernandinho i Aguero to jakiś absurd), wyraźne porażki z niemal każdym z ubiegłorocznego topu i ewidentnie niezorganizowana defensywa mogą powodować ból głowy Guardioli.

To w ogóle nie jest jego gra, asekuracja działa bardzo słabo, zamiast zwyczajowo intensywnie napierającego na przeciwnika środka pola widzimy tam podstarzałego Toure, stoperzy nie dają minimum spokoju.

A tu na rozkładzie Everton, Tottenham i West Ham. Jakie szczęście, że my jesteśmy na odwrotnym biegunie :)
zobacz więcej
Postów: 413

Napisz PW
dodano: 04.01.2017, 17:03, #1 Zwiń/Pokaż komentarz leszli
City nie przypomina dotychczasowych zespółów Guardioli między innymi dlatego, że jeszcze nigdy jego system nie był wdrażany przy tak słabym potencjale ludzkim. Oczywiście, nie próbuję tutaj przywoływać bzdurnej tezy, jakby Pep dostał w Barcelonie i Monachium samograje, bo w tym pierwszym wypadku wystarczy spojrzeć gdzie była ta drużyna w ostatnim sezonie Rijkaarda, w drugim - jak odmienny styl prezentował Bayern przed Pepem i za jego kadencji. Niemniej, mimo że City to dalej jedna z mocniejszych kadr na świecie, to jednak daleko jej do tego czym dysponował Guardiola w Barcy i Bayernie. No bo kto z piłkarzy City miałby miejsce w wyjściowym składzie tamtych drużyn? Może de Bruyne i Aguero, ale też raczej nie jako gwiazdy. Z bloku defensywnego czy środka pola - raczej nikt. Pep zaryzykował i mimo sporych zmian kadrowych nie zrobił totalnej rewolucji, zostawiając nawet graczy, którzy wydawali się pierwsi do odstrzału. I póki co - nie idzie tak, jak miało iść.

W Barcelonie miał złote pokolenie, wychowane w filozofii klubu, które wzniósł na szczyt i jednego z najlepszych piłkarzy w historii, wokół którego zbudował drużynę. W Bayernie przyszedł do grupy pewnych siebie zło[***]ców, którzy właśnie wygrali wszystko co mogli, ale mieli dalej w pamięci zbierane jeszcze rok wcześniej wpiernicze - jednocześnie pewni siebie i swej wielkości, ale i mający świadomość, że nowy styl może być na dłuższą metę jeszcze skuteczniejszy i gwarantować trwalszą dominację.

A w City przyszedł do zbieraniny stworzonej przez gościa, który powinien być trzymany jak najdalej od klubów, których ambicje sięgają wyżej niż miejsce zaraz na podium i czasem coś ekstra. Do ludzi, którzy co prawda byli w stanie wygrać ligę, ale nijak nie nadawali się do regularnego demolowania przeciwników przez więcej niż kilka miesięcy. Do ludzi dla których LM z zasady była niezbyt miłym wspomnieniem.

Jasne, to dalej świetni gracze w porównaniu z większością innych klubów. Ale klasa niżej niż Barca czy Bayern. Problem byłby mniejszy, gdyby nie konkurencja, które nie pozwala w tym sezonie na choćby chwilę słabości. Pep wytrzyma ciśnienie i w końcu również zrobi świetną machinę zdolną do wielkich rzeczy. Ale to nie będzie, a na pewno nie szybko, to co było w dwóch ostatnich klubach.
zobacz więcej
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.